Tu jestem |
![]() | |||
księga gości |
||||
Ludzie accidental tourist Mimochodem 821 & Kredka Glanna & OlaMC Tylla Golabeczek Dziura i Sója Mahatma Elfi Też ludzie dexter Wodniczek Czarownica Matka Gossia Inni ludzie Zaras Tu są starocie 2012 maj marzec 2011 grudzień wrzesień sierpień lipiec czerwiec styczeń 2010 listopad październik sierpień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2003 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2002 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj Tu jest kontakt: jestemsobie(małpa)poczta.onet.pl |
Kobieta Samotna (4) Obudził się koło południa. Głowa obolała, w gardle susza. Ogólnie rzecz biorąc było źle. Butelka wody mineralnej i prysznic znacznie poprawiły sytuację, ale do stanu optymalnego było jeszcze daleko. Nieco wstyd dla człowieka z misją doprowadzić się do takiego stanu. Cóż, każdemu się zdarza… Podsumował skrawki wspomnień z poprzedniego wieczora: był u Jurka, było piwo (dużo), były rozmowy, a na koniec była Kobieta Samotna. „Całkiem udany wieczór”- stwierdził w duchu. Niezbyt dokładnie pamiętał, jak do domu dotarł i czemu ma oberwany rękaw w płaszczu, ale tę niewiedzę postanowił przemilczeć. W końcu od Jurka ma kilka kroków do domu. Co mogło się poważnego zdarzyć po drodze? Usmażył jajecznicę. Leniwie dłubał w niej widelcem, patrząc w okno. Śniadanie z trudem znajdowało swoje miejsce żołądku. Przechodnie krzątali się w sobotnim tempie. Panie z siatami, panowie z pieskami… Może na odwrót… Życie płynie… Ta filozoficzna myśl natchnęła go, by jednak porzucić jajecznicę i wrócić do łózka. Kątem oka jednak dostrzegł coś, a w zasadzie kogoś, interesującego. To ona, te rude włosy pozna wszędzie. Kobieta Samotna, tego był pewny. Spadła mu wczoraj z nieba, gdy wracał od Jurka. W świetle dnia mniej przypominała cud, bardziej człowieka, ale to nie zachwiało wojtkowej fascynacji. Miał już wszystko gotowe, by wypełnić swoje zadanie. Kobieta Samotna minęła jego blok z torbą pełną zakupów. Przeszła koło pawilonów skręciła w prawo i weszła do budynku naprzeciwko. „No to jesteśmy w domu! Wiemy, gdzie Cię znaleźć!” – ucieszył się, po czym zmęczony swoją poranną aktywnością wrócił do sypialni. Kreska 2012-05-02 11:43:58 skomentuj (0) Kobieta samotna (3) Ulica była cicha i pusta. Mokre od jesiennego deszczu chodniki odbijały blask latarni. Stukot obcasów niósł się daleko wśród kamienic. Ania wracała z kolejnej niezbyt udanej imprezy, usiłując zapomnieć starającego się o jej względy natręta. Cieszyła się, że udało się go jakoś zbyć i uniknąć krępującego rytuału wspólnego spaceru do domu. Odprowadzana, czuła się jak dziecko prowadzone do szkoły i jeszcze te niezręczne chwile pod klatką. On liczy na zaproszenie na górę, ona na spokój i sen. Z zamyślenia wyrwało ją dość przykre zderzenie. Z klatki wytoczył się pijany facet i szamocząc się z rękawem od płaszcza wpadł na nią. Omiótł spojrzeniem i zawiesił wzrok na wysokości biustu, gdzie t-shirt obwieszczał dumnie czerwonymi literami: „Lonely girl”. Wytrzeszczył oczy jakby zobaczył ducha i wymamrotał przeprosiny. Osłupiały gapił się jeszcze kilka minut. Ania na wszelki wypadek szybkim krokiem oddaliła się. Kreska 2012-05-02 11:40:56 skomentuj (0) Komplement Jesiotr: Kate Moss jest obleśna. Już wolę ciebie zmywającą gary, niż Kate Moss tańczącą na rurze. Kreska 2012-03-15 20:46:56 skomentuj (1) Kobieta Samotna (2) -Marzy mi się Kobieta Samotna…- westchnął Wojtek pociągając kolejny łyk piwa – Ale taka samiuteńka. Zobaczyłbym ją na ulicy, zjawił się w jej życiu i jak książę z bajki uwolniłbym ją od tej dobijającej samotności. Jak prawdziwy bohater, normalnie. -Jurek zmierzył wzrokiem przyjaciela i pokaźny rządek pustych już butelek. Nic nie odpowiedział, tylko pokiwał z politowaniem. Wojtek doszedł już do tego momentu upojenia, że ciężko stwierdzić, czy opowiada najszczerszą prawdę, czy po porostu bełkocze bez sensu. - Stary, myślisz, że by tak z miejsca na Ciebie poleciała? Że samotna, to rzuci się na wszystko? Wróć na ziemię człowieku. - Ty nic nie rozumiesz! Ja już mam plan. Tylko muszę o znaleźć tę Samotną Kobietę. To jedyny problem. - No i co? Będziesz włóczył się ulicami i szukał kobiet bez towarzystwa? Z resztą, skąd będziesz wiedział, że laska, którą mijasz jest samotna. Przecież nie mają tego wytatuowanego na czole. - Oj, jak ty kobiet nie znasz… Taka samotna od razu rzuca się w oczy. To smutne spojrzenie, ta tęsknota za silnym mężczyzną u boku. Tego nie da się przeoczyć. Zobaczysz, niedługo będę triumfował. – Wojtek wstał, zabrał płaszcz i wyszedł. Gospodarz dopił resztki z butelki, zamknął drzwi za zbiegłym przyjacielem i westchnął w duchu. Każdy ma swoje dziwactwa. Kreska 2011-12-26 23:33:00 skomentuj (1) Kobieta Samotna (1) Wojtek na pierwszy rzut oka wydawał się zwyczajnym, może nieco introwertycznym trzydziestolatkiem. Pracował, spotykał ludzi, oglądał telewizję. Na pozór to ostatnia osoba, by uczynić ją bohaterem opowiadania. Nic bardziej mylnego. Jego przeciętność była jedynie przebiegłym kamuflażem, mającym zwieść otoczenie. Pracujący w domu grafik komputerowy skrywał wielką tajemnicę. Długotrwała ekspozycja na piosenkę „Supermenka” zachwiała równowagą chemiczną jego mózgu, wytwarzając w nim nadprzyrodzoną, jak na mężczyznę, moc – wrażliwość na potrzeby kobiet. Niesiony euforią przemiany, postanowił wyręczyć wokalistkę i samemu zostać niestrudzonym wybawcą płci pięknej. Potrzeby kobiece rozbrzmiewały w jego świadomości, niczym dzwon, wzywając do działania. Gdy tylko wyczuł, że białogłowa jest w potrzebie zakładał swój maskujący strój (szary płaszcz, ciemne okulary) i ruszał do akcji. Do tej pory skupiał się głównie na wynoszeniu śmieci sąsiadkom w podeszłym wieku. Raz bohatersko przyprowadził do właścicielki zaginionego pudla. Zapragnął jednak większych, bardziej spektakularnych wyzwań. Kreska 2011-12-03 23:00:01 skomentuj (1) Czym wzgardziły Obcasy czyli krótki wstęp do historii w odcinkach. W wakacje Obcasy ogłosiły konkurs na opowiadanie pod bardzo wzniosłym tytułem "Kobieta samotna". Kreska nie mogła przepuścić takiej okazji ogólnopolskiego debiutu. Niestety jury wyróżniło inne prace. Tekst jednak pozostał i niniejszym zostanie opublikowany. Może tu-jestem.blog.pl jest mniej prestiżowym medium, a na pewno ma mniejszy zasięg niż Obcasy... Jednak publikacja, to publikacja i tego się trzymam. Kreska 2011-12-03 22:55:47 skomentuj (1) Krajobraz od zaplecza Jadąc przez Polskę można zauważyć dziwaczną preferencję do samochodów. Miasteczka i wioski doklejają się do głównej drogi. Fronty domów, bramy wjazdowe obracają się ku asfaltówce. Billboardy i reklamy pchają się jedne przez drugie, by zagarnąć choć na setną część sekundy spojrzenia kierowców. Handlarze wystawiają towary ku drodze. Kurtyzany (wiem, że to zbyt rozdmuchane słowo względem rzeczywistości, ale „tirówki” nie brzmi równie malowniczo) wystawiają swoje wdzięki. Cała uwaga skupia się na tych asfaltowych tasiemcach. Z koleją jest zupełnie inaczej. Wszystko, co może, od torów ucieka, odwraca się do nich plecami. W mieście drogi żelazne otulone są warstwą dziczy. Strefa buforowa między tkanką miejską a koleją składa się zwykle z mniejszych lub bardziej rozbudowanych zarośli, opuszczonych budynków mieszkalnych i udających porzucone swoim wyglądem budowli industrialnych. Wioski w miarę możliwości oddalają się od torów. Pozostawiają w pobliżu szyn łąki, pola i lasy. Jeśli już jakieś domostwo zawieruszy się w okolicę pociągów, kieruje do nich ścianę szczytową bez okien, czy ukazuje brudne sekrety przestrzeni za stodołą. Ta siła odpychająca sprawia, że jadąc pociągiem, ogląda się Polskę od zaplecza. Można zobaczyć pustkowia i urocze, dzikie krajobrazy. Z torów widoczne są obdrapane ściany budynków, gdzie starczało tylko na remont frontu. Szyny biegną przez biedne dzielnice, przyczółki dla bezdomnych i inne miejsca, które ludzkość ukrywa przed wzrokiem zmotoryzowanych. Podróż koleją zbliża do prawdy. Kreska 2011-09-12 23:22:20 skomentuj (2) Akt buntu Kreska postanowiła mieć w dupie wszystkich i wszystko. Zapakowała się i pojechała na wakacje sama ze sobą. Jest z tego dumna. Kreska 2011-09-12 21:30:54 skomentuj (1) Facebook a rzeczywistość 134 znajomych, a nie ma z kim we wrześniu na urlop pojechać. Kreska 2011-08-12 21:44:28 skomentuj (0) W obliczu Apokalipsy Koło godziny 17:00 nagle pociemniało. Słońce pożarła gigantyczna czarna chmura. Zafascynowani obserwowaliśmy, jak jej wzburzone kłęby nacierają prosto na nasz biurowiec. Horyzont zwykle widoczny z ostatniego piętra zaginął w ścianie deszczu, piorunów, wichury, chaosu i zniszczenia, które posępne chmurzysko niosło ze sobą. „Jak nic, koniec świata.”- orzekliśmy. Przez kilka minut obserwowaliśmy złowróżbne zjawisko, wypatrując Jeźdźców Apokalipsy przybyłych, by pogrzebać (a w zasadzie zatopić) ten grzeszny świat. Później poszliśmy na kawę. Kinematografia światowa przyzwyczaiła człowieka do myśli, że koniec świata dopadnie go w romantycznej scenerii wśród ludzi mu najbliższych. Tuż przed ostatecznością, można się spodziewać kilku wzruszających chwil pożegnania ze światem i z miłością, które znikną jak wszystko inne wokół. Ostatnie spojrzenie, ostatni pocałunek i trzymając się za ręce idziemy ku zagładzie. Nikt nie pomyśli, że koniec świata może go spotkać, gdy siedzi przy swoim korpo-biurku, wśród korpo-ludzi dłubiąc w Excelu. Kreska 2011-07-20 21:09:24 skomentuj (0) Korpobitch Jak bardzo by człowiek siebie nie usiłował oszukać, trzeba przyznać, że korpo zmienia ludzi. Nawet szybciej niż to się wydaje. Ani się nie obejrzysz, jak znajdziesz się na drodze, u końca której jest sucz. Ja się właśnie oglądam. Kreska 2011-06-07 21:52:00 skomentuj (2) Nirvana Wystarczyło półtora dnia roboczego, żeby cała równowaga zen, stoicki spokój i dystans do świata, które wypracowałam na urlopie uleciały bez śladu. Kreska 2011-06-07 21:42:21 skomentuj (0) |
|||
|
||||